<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Love Story 100 pro</title>
	<atom:link href="http://marrzem.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://marrzem.wordpress.com</link>
	<description>Just another WordPress.com weblog</description>
	<lastBuildDate>Sun, 25 Oct 2009 20:46:07 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='marrzem.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Love Story 100 pro</title>
		<link>http://marrzem.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://marrzem.wordpress.com/osd.xml" title="Love Story 100 pro" />
	<atom:link rel='hub' href='http://marrzem.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>2.14. Impreza</title>
		<link>http://marrzem.wordpress.com/2009/10/25/2-14-impreza/</link>
		<comments>http://marrzem.wordpress.com/2009/10/25/2-14-impreza/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Oct 2009 20:46:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rzm</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[alkohol]]></category>
		<category><![CDATA[impreza]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna]]></category>
		<category><![CDATA[Królik]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin]]></category>
		<category><![CDATA[rafał]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://marrzem.wordpress.com/?p=85</guid>
		<description><![CDATA[Piotrek z Marcinem zaopatrzeni w 2 butelki 0,5 wódki zbliżali się do wieżowca w którym mieszkał Królik. Już z dołu było słychać głośną muzykę na 4 piętrze i wrzaski dochodzącego z mieszkania. W windzie było jeszcze głośniej. Kiedy zadzwonili na dzwonek, drzwi otworzył Rafał &#8211; uniósł palce na kształt Victorii i powiedział: -siema chopcy, wbijajcie [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=marrzem.wordpress.com&amp;blog=7589811&amp;post=85&amp;subd=marrzem&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Piotrek z Marcinem zaopatrzeni w 2 butelki 0,5 wódki zbliżali się do wieżowca w którym mieszkał Królik. Już z dołu było słychać głośną muzykę na 4 piętrze i wrzaski dochodzącego z mieszkania. W windzie było jeszcze głośniej. Kiedy zadzwonili na dzwonek, drzwi otworzył Rafał &#8211; uniósł palce na kształt Victorii i powiedział:<br />
-siema chopcy, wbijajcie &#8211; po czym zatoczył się i usiadł pod ścianą.<br />
Piotrek wkroczył do mieszkania i pierwsze co go poczuł to ostry dym papierosów i czegoś jeszcze, w kuchni zobaczył kilka osób grzebiących w lodówce i kilka innych wdychających jakiś dym z plastikowej butelki. W salonie ujrzał ludzi siedzących przy stole &#8211; w miarę kulturalnie, każdy miał polanego kieliszka, dodatkowo na stole leżały piwa. Przywitał się po kolei z każdym, gdy nagle do pokoju weszła&#8230; Justyna. Popatrzeli sobie w oczy i po kilku sekundach milczenia Piotrek odezwał się pierwszy:<br />
- Cześć &#8211; po czym pocałował ją w policzek<br />
Justyna chyba była nie do końca trzeźwa, ale panowała nad sobą<br />
- siedzmy w drugim pokoju, wpadniesz tam zaraz? potem możemy się przenieść do sypialni&#8230; &#8211; mruknęła porozumiewawczo oczkiem, po czym odwróciła się i zgrabnie wyszła z pokoju trzymając w każdej ręce piwo.<br />
Marcin akurat otworzył wódkę i polał Piotrkowi kieliszek&#8230;</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/marrzem.wordpress.com/85/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/marrzem.wordpress.com/85/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/marrzem.wordpress.com/85/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/marrzem.wordpress.com/85/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/marrzem.wordpress.com/85/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/marrzem.wordpress.com/85/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/marrzem.wordpress.com/85/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/marrzem.wordpress.com/85/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/marrzem.wordpress.com/85/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/marrzem.wordpress.com/85/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/marrzem.wordpress.com/85/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/marrzem.wordpress.com/85/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/marrzem.wordpress.com/85/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/marrzem.wordpress.com/85/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=marrzem.wordpress.com&amp;blog=7589811&amp;post=85&amp;subd=marrzem&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://marrzem.wordpress.com/2009/10/25/2-14-impreza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/8dc8820e7d03e9cfef92eb7ad4aff4fe?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">rzm</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>kiedy coś w końcu dopiszesz, Ciołku? ;&gt;</title>
		<link>http://marrzem.wordpress.com/2009/08/29/kiedy-cos-w-koncu-dopiszesz-ciolku/</link>
		<comments>http://marrzem.wordpress.com/2009/08/29/kiedy-cos-w-koncu-dopiszesz-ciolku/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 29 Aug 2009 10:29:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>jogurtowa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://marrzem.wordpress.com/2009/08/29/kiedy-cos-w-koncu-dopiszesz-ciolku/</guid>
		<description><![CDATA[.<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=marrzem.wordpress.com&amp;blog=7589811&amp;post=84&amp;subd=marrzem&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/marrzem.wordpress.com/84/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/marrzem.wordpress.com/84/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/marrzem.wordpress.com/84/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/marrzem.wordpress.com/84/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/marrzem.wordpress.com/84/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/marrzem.wordpress.com/84/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/marrzem.wordpress.com/84/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/marrzem.wordpress.com/84/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/marrzem.wordpress.com/84/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/marrzem.wordpress.com/84/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/marrzem.wordpress.com/84/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/marrzem.wordpress.com/84/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/marrzem.wordpress.com/84/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/marrzem.wordpress.com/84/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=marrzem.wordpress.com&amp;blog=7589811&amp;post=84&amp;subd=marrzem&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://marrzem.wordpress.com/2009/08/29/kiedy-cos-w-koncu-dopiszesz-ciolku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/6a07198eacb857605423f5f557842188?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">jogurtowa</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>2. rozdziau 13. podrozdziau.</title>
		<link>http://marrzem.wordpress.com/2009/06/22/2-rozdziau-13-podrozdziau/</link>
		<comments>http://marrzem.wordpress.com/2009/06/22/2-rozdziau-13-podrozdziau/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Jun 2009 19:36:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>jogurtowa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://marrzem.wordpress.com/?p=77</guid>
		<description><![CDATA[Amelia przyszła do pracy negatywnie nastawiona. Po ostatnich wydarzeniach miała ochotę uciec od wszystkiego, jednak zdała sobie sprawę, że już raz tak zrobiła. Pragnęła tylko jednego, aby informacje Pabla dotyczące Piotrka były tylko jego wymysłem. Właśnie miała wyjść na zaplecze po coś do jedzenia gdy poczuła, że ktoś natarczywie się na nią gapi. Nerwowo odwróciła [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=marrzem.wordpress.com&amp;blog=7589811&amp;post=77&amp;subd=marrzem&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Amelia przyszła do pracy negatywnie nastawiona. Po ostatnich wydarzeniach miała ochotę uciec od wszystkiego, jednak zdała sobie sprawę, że już raz tak zrobiła. Pragnęła tylko jednego, aby informacje Pabla dotyczące Piotrka były tylko jego wymysłem. Właśnie miała wyjść na zaplecze po coś do jedzenia gdy poczuła, że ktoś natarczywie się na nią gapi. Nerwowo odwróciła głowę w stronę wystawy i zobaczyła kogoś trzymającego ogromny bukiet róż, który zasłaniał mu całą twarz. W pierwszej chwili na twarzy Amelii zagościł uśmiech, jednak gdy Ktoś z bukietem wszedł do sklepu i podszedł bliżej niej zauważyła znajomą twarz. To był Robert.<br />
- Amelio, to dla Ciebie, proszę- powiedział, podając jej ogromny bukiet.<br />
- Ale ja nie chcę od ciebie kwiatów. Natychmiast stąd wyjdź! &#8211; mówiła szeptem, żeby przypadkiem ktoś jej nie przyłapał na rozmowie ze znajomymi w  pracy.<br />
- Nie pójdę stąd dopóki nie przyjmiesz tych kwiatów. Zrób chociaż tyle. Proszę. Wiem, że zachowałem się jak idiota. Przyznaję się do tego&#8230; &#8211; Robert próbował się tłumaczyć.<br />
- Robert, zrozum.. Wydawało mi się, że jesteś inny, ale jak widać myliłam się. I proszę idź stąd. Jeszcze stracę przez ciebie pracę to dopiero będzie.<br />
- OK, skoro tego chcesz, pójdę. &#8211; powiedział, położył bukiet na ladzie. W tym samym momencie coś upadło na ziemię. Gdy Amelia schylała się Robert akurat wyszedł ze sklepu. Z jego twarzy można było odczytać, że naprawdę żałuje to czego zrobił.<br />
Amelia zauważyła na podłodze małą karteczkę. Przez chwilę wahała się czy przeczytać co jest tam napisane czy też po prostu ją wyrzucić. Mimo niechęci do Roberta z zaciekawieniem przeczytała treść. Prosił ją aby spotkali się jeszcze raz w tym samym miejscu o 18. Amelia była oburzona, jednak z drugiej strony nadal było coś, co pociągało ją w Robercie. Miała jeszcze trochę czasu na podjęcie dobrej decyzji.<br />
Kilka godzin później Amelia szła w kierunku znanej już restauracji Avanti. Co prawda spóźniła się dobre pół godziny jednak Robert na nią czekał. Tym razem założył żółto-zielone polo z pomarańczowymi paskami. Wyglądał bosko. W ręce trzymał małą torebkę na prezent.<br />
- Hej Amelio, cieszę się, że przyszłaś &#8211; delikatnie ją objął i wręczył pakunek. &#8211; proszę to dla Ciebie.<br />
- wiesz co, jeżeli wydaje ci się, że przekupisz mnie jakimiś tandetnymi prezentami i kwiatami to grubo się mylisz, przyszłam tutaj tylko po to, żeby posłuchać twoim tłumaczeń. Mam nadzieję, że udało ci się wymyślić coś dobrego. &#8211; Amelia powiedziała, wręcz krzyczała, kilku przechodniów nawet popatrzało na nią dziwnie.<br />
- Zobaczysz spodoba ci się, chodź przejdziemy się nad pobliskie jeziorko, co? Kupimy coś do picia? To znaczy ty kupisz, bo wątpię, żebyś chciała wypić ode mnie cokolwiek.. &#8211; chwycił ją nieśmiało za rękę i przyciągnął lekko w swoim kierunku, po czym poszli w stronę jeziora&#8230;</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/marrzem.wordpress.com/77/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/marrzem.wordpress.com/77/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/marrzem.wordpress.com/77/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/marrzem.wordpress.com/77/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/marrzem.wordpress.com/77/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/marrzem.wordpress.com/77/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/marrzem.wordpress.com/77/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/marrzem.wordpress.com/77/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/marrzem.wordpress.com/77/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/marrzem.wordpress.com/77/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/marrzem.wordpress.com/77/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/marrzem.wordpress.com/77/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/marrzem.wordpress.com/77/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/marrzem.wordpress.com/77/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=marrzem.wordpress.com&amp;blog=7589811&amp;post=77&amp;subd=marrzem&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://marrzem.wordpress.com/2009/06/22/2-rozdziau-13-podrozdziau/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/6a07198eacb857605423f5f557842188?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">jogurtowa</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>2.12 &#8211; Ostatni dzień in da hospital &#8211; c.d.</title>
		<link>http://marrzem.wordpress.com/2009/06/11/2-12-ostatni-dzien-in-da-hospital-c-d/</link>
		<comments>http://marrzem.wordpress.com/2009/06/11/2-12-ostatni-dzien-in-da-hospital-c-d/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Jun 2009 20:15:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rzm</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[Grzechu]]></category>
		<category><![CDATA[Królik]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin]]></category>
		<category><![CDATA[Pablo]]></category>
		<category><![CDATA[qrzenie]]></category>
		<category><![CDATA[Robi]]></category>
		<category><![CDATA[szpital]]></category>
		<category><![CDATA[ziomki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://marrzem.wordpress.com/?p=69</guid>
		<description><![CDATA[Dochodziła godzina 16:00, rodzice już poszli a Żądło nadal grał w szachy z Basią. Wtedy usłyszał głośne, znajome śmiechy w korytarzu. Po chwili do sali weszło kilka osób &#8211; Pablo, Grzechu oraz trzech innych kumpli &#8211; Robert, Rafał i Marcin. Od razu zauważył że wszyscy są ostro zjarani. - Siema zioooom! &#8211; Wrzasnął Pablo przy [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=marrzem.wordpress.com&amp;blog=7589811&amp;post=69&amp;subd=marrzem&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dochodziła godzina 16:00, rodzice już poszli a Żądło nadal grał w szachy z Basią. Wtedy usłyszał głośne, znajome śmiechy w korytarzu. Po chwili do sali weszło kilka osób &#8211; Pablo, Grzechu oraz trzech innych kumpli &#8211; Robert, Rafał i Marcin. Od razu zauważył że wszyscy są ostro zjarani.<br />
- Siema zioooom! &#8211; Wrzasnął Pablo przy wejściu &#8211; jak się czujesz men?<br />
Wprawdzie Rafał i Marcin już go odwiedzili dwa razy, ale pozostałych dawno nie widział i w sumie brakowało mu ich towarzystwa. Wszyscy podeszli do jego łóżka i zaczęli wypytywać go o wypadek, o samopoczucie i ogólnie o wszystko. I wszyscy mieli niesamowicie czerwone oczy. W pewnej chwili Pablo zerknął na szachistów w sąsiednim łóżku i wybuchnął śmiechem &#8211; Piotrkowi zrobiło się trochę żal Mariuszka, który chyba zrozumiał aluzyjny śmiech, ale nie odezwał się ani słowem tylko zaczął opowiadać jakieś nieskładne zdania Basi, która z kolei opuściła głowę w dół.<br />
- Zamknij ryj Ty idioto! &#8211; powiedział Piotrek i uderzył Pawła w biceps &#8211; nie rób mi wstydu, zaraz przyjdzie pielęgniarka!<br />
- Pablo zaczął masować obolały mięsień i zmienił temat &#8211; fajna dupeczka?<br />
- Zajebista, idealnie dla Ciebie &#8211; odparł Piotrek przypominając sobie około 40-letnią, pulchną pielęgniarkę.<br />
Robert i Grzechu byli chyba totalnie odcięci od świata i z zafascynowaniem oglądali partię szachów, Rafał tymczasem przeszukiwał szafkę i spytał:<br />
- Masz coś do jedzenia?<br />
- Ajjjj Królik, gastro się włączyło? &#8211; powiedział Marcin do Rafała<br />
- No, powdupiałbym, zamawiamy pizzę?<br />
Na te słowa wszyscy zaczęli rozmawiać o jedzeniu, w sumie Piotrek też miał smaka na jakiegoś fast-fooda. Ostatecznie zamówili 3 duże pizze.<br />
- Ale mam zajawę na szachy &#8211; odezwał się Grzechu.<br />
- Haha gramy? &#8211; spytał Robi, po czym dodał zwracając się do Mariuszka &#8211; Ejjj ziomek, możemy sobie zagrać w szachy?<br />
- To nie moje &#8211; odparł zaczerwieniony Mariuszek, po czym wskazał na Basię &#8211; tylko od niej<br />
- Musimy dokończyć &#8211; powiedziała już nieco bardziej wyluzowana Basia i przesunęła wieżę dodając &#8211; właściwie to już skończyliśmy, szach mat, znowu wygrałam!<br />
- To daj se zagrać, plizzzz &#8211; poprosił coraz bardziej nakręcony na szachy Robert<br />
- Tak w sumie to miałam iść do domu właśnie&#8230; hmm&#8230; Mariuszek zostawię wam te szachy, a jutro wpadnę to znowu pogramy ok?<br />
- Ok, jutro Ci nie dam forów tak jak dziś.<br />
- Taaa, jutro pokażę Ci prawdziwą szachową dominację&#8230; ok to idę, i pocałowała Mariusza w policzek, po czym dodała nieśmiało w stronę reszty &#8211; pa. &#8211; i szybko opuściła salę.<br />
- Gramyyyyyyyy &#8211; powiedział Robert i zaczął rozkładać szachownicę<br />
- Ej mam pomysł, gramy 3 na 3! &#8211; Powiedział Marcin &#8211; będzie pięknieeeeeee!<br />
- Dobra, gramy w marynarza o drużyny &#8211; zgodził się Rafał<br />
Po kilku partiach w kamień papier nożyczki, wyłoniono 2 drużyny &#8211; Pablo, Rafał i Grzechu oraz Piotrek, Marcin i Robert.<br />
- Kurwa nie chce być z tym idiotą &#8211; powiedział Rafał wskazując na Pawła<br />
- Twój stary idiota hahahahaha! &#8211; odparł Pablo, po czym dodał &#8211; dobra gramy!<br />
Wtedy odezwał się Grzechu<br />
- Ej a może zmienimy trochę zasady co?<br />
Piotrek już wiedział że wszyscy są tak ostro zjarani, że zanim zaczną, wymyślą chyba z 20 nowych zasad.. standardowo zresztą. Czuł się troche nieswojo jako jedyny trzeźwy &#8211; nie licząc oczywiście Mariuszka, który tylko się przypatrywał.<br />
- Patrzcie, każdy z nas przesuwa jedną figurę co oznacza że mamy 3 ruchy na kolejkę! &#8211; ciągnął podekscytowany Grzechu<br />
- Ej i co kolejkę jeden pionek się będzie odradzał okej? &#8211; powiedział Marcin<br />
- Pięknieeeee! &#8211; zawtórował mu Robert &#8211; A jak będzie szach to oznacza że król został porwany i wzyscy z przeciwnego teamu muszą wykonać jakiś rozkaz!<br />
Kilka minut później, jedynymi podobieństwami między klasycznymi szachami był układ szachownicy i figury, w końcu zaczęli grę. Piotrek grał czarnymi i nawet nieźle im szło, z kolei w przeciwnej drużynie wszyscy się wkurzali  na Pawła, który bardzo chaotycznie przesuwał figury. Po jakichś trzydziestu minutach skończyli grę, drużyna Pablo oczywiście przegrała, a on sam zaczął:<br />
- Dupce tą grę, szachy są dla frajerów. Mogliby już przynieść tą pizzę.<br />
Dosłownie w tej samej chwili zadzwonił telefon Marcina.<br />
- O, właśnie przynieśli, koleś z pizzami jest przed szpitalem, idę po nie zaraz będę, kto idzie ze mną?<br />
Poszedł Rafał i Pablo.<br />
- Gramy drugi raz 1 na 1? &#8211; Zapytał Grzechu Roberta<br />
- Możemy &#8211; i zaczęli rozkładać szachy na nowo.<br />
Mniej więcej w ten sposób zleciało Piotrkowi całe popołudnie, i ziomki zaczęły się zbierać do domu.<br />
- Dobrze że jutro wychodzisz bo robię bibę na chacie &#8211; powiedział Rafał &#8211; starsi pojechali na kilka dni.<br />
- Spoko, ugadamy się jeszcze jutro, tylko muszę sobie nowego fona kupić, bo stary mi się zniszczył podczas wypadku.</p>
<p>Tej nocy Piotrek szybko zasnął, lecz zanim to nastąpiło, przed snem zastanawiał się co akurat porabia Amelka.</p>
<p>ps. wolisz stary czy nowy?.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/marrzem.wordpress.com/69/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/marrzem.wordpress.com/69/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/marrzem.wordpress.com/69/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/marrzem.wordpress.com/69/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/marrzem.wordpress.com/69/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/marrzem.wordpress.com/69/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/marrzem.wordpress.com/69/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/marrzem.wordpress.com/69/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/marrzem.wordpress.com/69/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/marrzem.wordpress.com/69/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/marrzem.wordpress.com/69/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/marrzem.wordpress.com/69/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/marrzem.wordpress.com/69/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/marrzem.wordpress.com/69/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=marrzem.wordpress.com&amp;blog=7589811&amp;post=69&amp;subd=marrzem&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://marrzem.wordpress.com/2009/06/11/2-12-ostatni-dzien-in-da-hospital-c-d/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/8dc8820e7d03e9cfef92eb7ad4aff4fe?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">rzm</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>2. nie wiem ile &#8211; rozmowy telefoniczne .</title>
		<link>http://marrzem.wordpress.com/2009/06/11/2-nie-wiem-ile-rozmowy-telefoniczne/</link>
		<comments>http://marrzem.wordpress.com/2009/06/11/2-nie-wiem-ile-rozmowy-telefoniczne/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Jun 2009 15:26:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>jogurtowa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[Amelia]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna]]></category>
		<category><![CDATA[Pablo]]></category>
		<category><![CDATA[Piotrek]]></category>
		<category><![CDATA[telefon]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://marrzem.wordpress.com/?p=67</guid>
		<description><![CDATA[Amelia długo nie mogła zasnąć, ciągle myślała o ostatnich wydarzeniach. Nie mogła uwierzyć, że każdego faceta którego spotykała na swojej drodze okazywał się być palantem. Wróciła wspomnieniami do Piotrka, brakowało jej go. Nagle wpadła na pomysł, że przecież może zadzwonić do jednego z kolegów Piotrka. Miała numer od Pabla. Nie wiedziała za bardzo co mu [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=marrzem.wordpress.com&amp;blog=7589811&amp;post=67&amp;subd=marrzem&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Amelia długo nie mogła zasnąć, ciągle myślała o ostatnich wydarzeniach. Nie mogła uwierzyć, że każdego faceta którego spotykała na swojej drodze okazywał się być palantem. Wróciła wspomnieniami do Piotrka, brakowało jej go. Nagle wpadła na pomysł, że przecież może zadzwonić do jednego z kolegów Piotrka. Miała numer od Pabla. Nie wiedziała za bardzo co mu powie, gdy odbierze, ale wiedziała, że to jest najlepsza rzecz jaką może teraz zrobić.<br />
-halo? &#8211; usłyszała znajomy głos Pabla w telefonie, od razu stwierdziła, że zapewne jest pod wpływem alkoholu bądź narkotyków. Albo tego i tego.<br />
- Cześć. Tu Amelia.<br />
- AAA siema laska, co tam? he he he<br />
- dzięki, dobrze. Wiesz dzwonie do ciebie, bo..<br />
- taaa, pewnie stęskniłaś się za Big Pablem ha ha ha &#8211; w tle usłyszała śmiechy jego kolegów, już prawie zrezygnowała z rozmowy z nim ale wiedziała, że to jej ostatnia nadzieja na jakikolwiek kontakt z Piotrkiem.<br />
- tak, tak, masz rację. Tak sobie pomyślałam, że może masz nowy numer Piotrka? Próbuję się dodzwonić do niego ale nie umiem.<br />
- Ale po co ci numer Piotrka &#8211; zapytał.<br />
- chciałabym z nim porozmawiać, tęsknię za nim.<br />
- ty? Ty tęsknisz? Ale dziewczyno, nie masz po co. On już znalazł sobie nową dupę he he ale nasz Piotruś ma branie &#8211; po raz kolejny usłyszała śmiechy w tle. &#8211; pamiętasz Justynę? Ta brunetka. Podobno dobrze ciągnie druta.. &#8211; Amelia rozłączyła się. Nie mogła uwierzyć w to co usłyszała. Kolejny facet okazał się być frajerem. Jednak z drugiej strony dlaczego miałaby wierzyć Pablowi? Zawsze chodził pijany albo upalony. Może sobie to po prostu wymyślił. A Justyna? Oczywiście, że ją znała. Co prawda z widzenia ale trochę o niej słyszała. I w dodatku miała chłopaka. Ale zawsze mogła z nim zerwać.<br />
Nagle usłyszała dźwięk swojego telefonu, dzwonił ktoś z zastrzeżonego numeru. Odebrała.<br />
- Halo, Amelia? Proszę, nie rozłączaj się. To ja Robert. Ja nie chciałem, żeby tak wyszło. Naprawdę mi się spodobałaś. Na początku chciałem cię wykorzystać ale zrozumiałem, że naprawdę jesteś inna, taka wyjątkowa, proszę, daj mi drugą szansę. Amelio?<br />
- Jesteś kompletnym idiotą. Jak śmiesz mi w ogóle mówić takie rzeczy? &#8211; zapytała z wyrzutem.<br />
- chcę być szczery i chcę, żebyś wiedziała, że naprawdę mi na tobie zależy. Proszę spotkajmy się.<br />
- jeżeli naprawdę by ci na mnie zależało nie zrobiłbyś mi tego.<br />
- i nic nie zrobiłem! Amelio! &#8211; słysząc głos Roberta, Amelia przez chwilę chciała mu wybaczyć.<br />
- gdybyś nic nie zrobił nie leżałabym nieprzytomna. KRETYN! &#8211; krzyczała.<br />
-Amelia, jest coś o czym nie wiesz, miałem kiedyś problemy, proszę porozmawiajmy.<br />
- nie mamy już o czym rozmawiać. Jesteś dużym chłopcem i powinieneś radzić sobie ze swoimi problemami. &#8211; powiedziała spokojnie po czym rozłączyła się. Postanowiła, że już nigdy nie zwiąże się z żadnym facetem. Nawet Piotrek odszedł w zapomnienie.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/marrzem.wordpress.com/67/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/marrzem.wordpress.com/67/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/marrzem.wordpress.com/67/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/marrzem.wordpress.com/67/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/marrzem.wordpress.com/67/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/marrzem.wordpress.com/67/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/marrzem.wordpress.com/67/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/marrzem.wordpress.com/67/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/marrzem.wordpress.com/67/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/marrzem.wordpress.com/67/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/marrzem.wordpress.com/67/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/marrzem.wordpress.com/67/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/marrzem.wordpress.com/67/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/marrzem.wordpress.com/67/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=marrzem.wordpress.com&amp;blog=7589811&amp;post=67&amp;subd=marrzem&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://marrzem.wordpress.com/2009/06/11/2-nie-wiem-ile-rozmowy-telefoniczne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/6a07198eacb857605423f5f557842188?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">jogurtowa</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>2.10 &#8211; Ostatni dzień w szpitalu</title>
		<link>http://marrzem.wordpress.com/2009/06/09/2-10-ostatni-dzien-w-szpitalu/</link>
		<comments>http://marrzem.wordpress.com/2009/06/09/2-10-ostatni-dzien-w-szpitalu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Jun 2009 09:36:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rzm</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[szpital]]></category>
		<category><![CDATA[Mariusz]]></category>
		<category><![CDATA[Żądło]]></category>
		<category><![CDATA[Basia]]></category>
		<category><![CDATA[szachy]]></category>
		<category><![CDATA[sen]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://marrzem.wordpress.com/?p=63</guid>
		<description><![CDATA[Piotrek zdawał akurat maturę, i nie szło mu najlepiej. Ciągle się plątał, w dodatku osobm w komisji ręce zaczęły się zmieniać w wieżowce. - Chyba pan nie zda &#8211; powiedziała nauczycielka, a z miejsca gdzie powinien być u niej łokieć, a teraz był element wieżowca, otwarł się balkon i zaczęły wylatywać niebieskie i różowe baloniki. [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=marrzem.wordpress.com&amp;blog=7589811&amp;post=63&amp;subd=marrzem&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Piotrek zdawał akurat maturę, i nie szło mu najlepiej. Ciągle się plątał, w dodatku osobm w komisji ręce zaczęły się zmieniać w wieżowce.<br />
- Chyba pan nie zda &#8211; powiedziała nauczycielka, a z miejsca gdzie powinien być u niej łokieć, a teraz był element wieżowca, otwarł się balkon i zaczęły wylatywać niebieskie i różowe baloniki. Piotrek się stresował. Stwierdził że musi iść się odświeżyć i zaraz wróci, po czym pospiesznie wyszedł z sali. Otwarł drzwi i okazało się że jest u siebie w kuchni a matka akurat coś gotowała. Co robisz? &#8211; spytał. Matka się uśmiechnęła i po chwili dodała &#8211; robię smaczne ciasto z galaretką i kartoflami, na pewno Ci zasmakuje! Lecz Piotrka zaciekawiło co jest w lodówce, otwarł ją a tam ujrzał maszynę do pisania i pełno jogurtów. Wszystkie miały podobne etykietki, lecz każdy z nich różnił się jakimś szczegółem. Wziął ten, który mu się najbardziej spodobał i otwarł go. Okazał się pusty w środku. Nic nie szkodzi &#8211; pomyślał &#8211; po czym wziął puste pudełko, i stwierdził że pójdzie po do sklepu po mleko i sam sobie stworzy jogurt. Gdy wyszedł z domu, spotkał Amelię, całującą się z jakimś mężczyzną. Podszedł bliżej, wtedy go ujrzała, przestała się całować, spojrzała mu przez chwilę w oczy i powiedziała: &#8211; Kocham Cię! Piotrek popatrzał na owego mężczyznę i okazał się nim Mariuszek, który akurat uszczypnął Amelię w pośladek, po czym ta zachichotała i zaczęła go dalej całować, zapominając o Piotrku. Ten z kolei szybko pobiegł przed siebie, ale nogi jakby odmawiały mu posłuszeństwa, próbował biec szybko, a czuł że się ślizga po betonie a zarazem nogi ważą chyba po 400 kg każda. Wtedy ujrzał Justynę na huśtawce, która uśmiechnęła się do niego i zaczęła wąchać kwiatek, który chwile temu miała włożony za uchem. Ruszył w jej kierunku żeby spytać o godzinę, bo przypomniał sobie że musi zrobić jogurt i usłyszał rytmiczny dźwięk wokół niego. Stopniowo dźwięk był coraz głośniejszy, a obraz Justyny zaczął się zamazywać. Chwilę później stwierdził że leży w łóżku, za oknem właśnie wyszło słońce, a Mariuszkowi coś dzwoni w telefonie. Powoli przetarł oczy i usiadł na łóżko, Mariuszek nadal spał a dzwonek w jego telefonie ucichł.<br />
- Co za sen&#8230; &#8211; zaczął się zastanawiać i próbował przypomnieć sobie całość. A ten idiota mógłby ściszyć telefon na noc &#8211; i zerknął na Mariusza, któremu akurat wyciekała ślina z otwartych ust.<br />
- Wstawaj, telefon Ci piszczał, chyba sms! &#8211; powiedział głośno, zirytowany faktem że został obudzony momencie, w którym jego sen miał się odmienić &#8211; i rzucił wczorajszą skarpetą w twarz Mariuszka, który gwałtownie się podniósł i zaczął wymachiwać rękami. To chyba było dla niego charakterystyczne. Gdy doszedł do siebie, spojrzał na skarpetę, potem na Piotrka i otępiałym wzrokiem spytał<br />
- Co Ty robisz głupku!<br />
- Wyłącz telefon na noc, nie jesteś tu sam idioto!<br />
- Mariuszek na dźwięk słowa &#8216;telefon&#8217; szybko sięgnął po komórkę i zaczął przebierać palcami po klawiaturze a potem czytać coś na wyświetlaczu. Od razu oprzytomniał, a po chwili jego pucułowatą twarz rozpromienił szeroki uśmiech.<br />
- HAHA, Baśka napisała czy te spotkanie dzisiaj aktualne!<br />
- Fajnie, musiała to robić o siódmej rano? &#8211; spytał wciąż jeszcze lekko rozdrażniony Piotrek, stopniowo jednak humor mu się poprawiał, Mariuszek był komiczny.<br />
- No tak, co za suka&#8230; opierdole ją zaraz! &#8211; odparł &#8222;Żądło&#8221; napinając się strasznie i z wyciągniętym językiem zaczął coś pisać w telefonie, co chwilę kasować, pisać na nowo i chyba 2 minuty zastanawiał się czy wysłać smsa. Piotrek szczerze wątpił w to, by Mariusz jej to napisał. W zasadzie troche mu go było szkoda, postanowił że jak kiedyś będzie miał dziecko, nigdy w życiu nie wychowa go na takie lelum-polelum.</p>
<p>Przez kolejne kilka godzin leżał, rozwiązywał krzyżowki i ogólnie się nudził. Myślał na przemian o Justynie i Amelii, gdy nagle do sali weszła Basia. Była ubrana równie obciachowo co poprzednio, a pod pachą trzymała wielką szachownicę. Od razu uderzył go w nozdrza zapach perfum i dezodorantów &#8211; chyba trochę z nimi przesadziła.<br />
- Mariuszek! &#8211; krzyknęła od progu i ruszyła szybko w jego kierunku, lecz po dwóćh krokach potknęła się o coś i runęła na ziemię, szachy się otwarły i wszystkie figury wypadły z pudełka.<br />
- Właśnie użyłem mocy, będę to robił zawsze jak nie będziesz się do mnie odzywała per Żądło &#8211; odparł hardo Mariuszek. Basia się tylko zaczerwieniła i spytała &#8211; pomożesz mi zbierać?<br />
- Nie mogę się przemęczać, zalecenia lekarza &#8211; odparł Mariuszek. Piotrek i tak nie miał nic do roboty, więc wstał z łóżka i ruszył z pomocą. Na ten widok &#8222;Żądło&#8221; wręcz panicznie wyskoczył ze swojego łóżka, krzyknął &#8222;doktor mnie zabije!&#8221; i też zaczął zbierać figury. Piotrek nie przeoczył spojrzenia Mariusza &#8211; trwało ułamek sekundy, ale było pełne zazdrości i gniewu.<br />
- Dobra, możemy zagrać &#8211; odparła Basia, gdy zebrali już wszystkie szachy. Tylko chyba nie bardzo jest gdzie&#8230; Mariusz akurat wrócił do łóżka i nakrył się kołdrą.<br />
- Mam pomysł! &#8211; dodała po chwili, i położyła szachownicę na kołdrze w miejscu gdzie 3-4 cm niżej znajdowały się nogi Mariusza a dokładniej miejsce mniej więcej między kolanami i kroczem. Mariusz się zaczerwienił, a rozbawiony Piotrek dostrzegł, jak szachownica w pewnym miejscu uniosła się nieznacznie, tworząc lekkie wzniesieine w miejscu, gdzie po chwili pojawiły się figury Mariusza. Minutę później, rozpoczęli emocjonujący pojedynek, przerywany kiepskimi komentarzami Mariuszka i chichotaniem Basi. Około godziny później zjawili się rodzice w odwiedziny do Piotrka. Szkoda, liczył na to że zjawi się ktoś inny&#8230;</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/marrzem.wordpress.com/63/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/marrzem.wordpress.com/63/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/marrzem.wordpress.com/63/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/marrzem.wordpress.com/63/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/marrzem.wordpress.com/63/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/marrzem.wordpress.com/63/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/marrzem.wordpress.com/63/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/marrzem.wordpress.com/63/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/marrzem.wordpress.com/63/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/marrzem.wordpress.com/63/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/marrzem.wordpress.com/63/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/marrzem.wordpress.com/63/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/marrzem.wordpress.com/63/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/marrzem.wordpress.com/63/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=marrzem.wordpress.com&amp;blog=7589811&amp;post=63&amp;subd=marrzem&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://marrzem.wordpress.com/2009/06/09/2-10-ostatni-dzien-w-szpitalu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/8dc8820e7d03e9cfef92eb7ad4aff4fe?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">rzm</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>2.9.1 nigdy nie pij tego czego nie przygotowałeś sobie sam.</title>
		<link>http://marrzem.wordpress.com/2009/06/05/2-9-1-nigdy-nie-pij-tego-czego-nie-przygotowales-sobie-sam/</link>
		<comments>http://marrzem.wordpress.com/2009/06/05/2-9-1-nigdy-nie-pij-tego-czego-nie-przygotowales-sobie-sam/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Jun 2009 14:56:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>jogurtowa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[alkohol]]></category>
		<category><![CDATA[Amelia]]></category>
		<category><![CDATA[Avanti]]></category>
		<category><![CDATA[brunet]]></category>
		<category><![CDATA[lasek]]></category>
		<category><![CDATA[Marlena]]></category>
		<category><![CDATA[Płacz]]></category>
		<category><![CDATA[Robert]]></category>
		<category><![CDATA[spotkanie]]></category>
		<category><![CDATA[wódka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://marrzem.wordpress.com/?p=61</guid>
		<description><![CDATA[- proszę to dla Ciebie &#8211; powiedział Robert kładąc wybrany drink. - oj dziękuję, ty dzisiaj pijesz tylko coca colę? Chcesz mnie upić? &#8211; zaśmiała się - He he przestań, uwielbiam colę z wódką. Uważam, że nie ma lepszego drinka na świecie. &#8211; mówiąc to patrzył Amelii głęboko w oczy i gładził ją po ręce. [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=marrzem.wordpress.com&amp;blog=7589811&amp;post=61&amp;subd=marrzem&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- proszę to dla Ciebie &#8211; powiedział Robert kładąc wybrany drink.<br />
- oj dziękuję, ty dzisiaj pijesz tylko coca colę? Chcesz mnie upić? &#8211; zaśmiała się<br />
- He he przestań, uwielbiam colę z wódką. Uważam, że nie ma lepszego drinka na świecie. &#8211; mówiąc to patrzył Amelii głęboko w oczy i gładził ją po ręce. W tym czasie rozległ się dźwięk telefonu.<br />
- a to mój, przepraszam &#8211; powiedziała, po czym zaczęła szukać telefonu w swojej torebce. Tym razem dzwoniła Marlena, chciała aby Amelia jak najszybciej wróciła do domu. Nawet nie powiedziała dla czego, tylko szybko się rozłączyła.<br />
- Robert.. &#8211; zaczęła &#8211; przepraszam ale właśnie dzwoniła moja kuzynka i ja muszę wrócić do domu, naprawdę, przepraszam.<br />
-Nie spokojnie, nic się nie stało, odprowadzę cię.<br />
- miło z twojej strony.<br />
Wychodząc z pizzerii Ami pociągnęła soczysty łyk drinka. Jakieś 10 minut później czuła jak świat zaczął wirować, zdziwiła się. Jak do tej pory zawsze miała mocną głowę. Słowa wypowiadane przez Roberta brzmiały strasznie dziwnie, jakby były słowami wypowiadanymi przez robota.<br />
- Robert, zaczynam się źle czuć &#8211; mówiąc to zwymiotowała<br />
- o bosz, Amelio! Co ci jest? &#8211; mówił to z udawanym przejęciem<br />
Po raz kolejny rozległ się dźwięk komórki Amelii, gdy próbowała ją wyciągnąć z kieszeni ta, wysunęła się jej z ręki i upadła na ziemię. Gdy próbowała ponieść ją z ziemi przewróciła się.<br />
- Robert pomóż mi &#8211; powiedziała.<br />
- widzę, że drink smakował &#8211; zaśmiał się Robert<br />
- co? o czym ty mówisz? &#8211; Ami po raz kolejny zwymiotowała, próbowała znaleźć telefon na ziemi.<br />
- chodź, pomogę ci wstać, zabiorę cię w bardziej ustronne miejsce &#8211; powiedział Robert po czym wziął Amelię na barana. Telefon zadzwonił po raz kolejny. Tym razem również nie udało jej się odebrać.<br />
Amelia zobaczyła jakby zza mgły, że Robert niesie ją w stronę małego lasku. Próbowała krzyczeć, jednak czuła, że nie może wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Zdawała sobie sprawę, że jej powieki stawały się co raz bardziej ciężkie, czuła drgawki na całym ciele, po czym straciła przytomność.<br />
Ocknęła się kilka minut później , leżała na ziemi, obok niej siedział Robert.<br />
- witam w świecie żywych &#8211; powiedział nie patrząc na nią.<br />
-Robert co ty mi zrobiłeś? &#8211; mówiła płacząc. Czuła, że boli ją głowa, miała zdrętwiałe ręce.<br />
- Nic, po prostu chciałem zanieść Cię w ustronne miejsce. Pamiętasz jak ci to powiedziałem? Byłaś pijana i chciałem ci pomóc.<br />
Amelia czując, że potrafi już mówić i racjonalnie myśleć wykrzyczała Robertowi w twarz:<br />
- ty dupku! Czego ty mi dosypałeś do drinka? To wszystko twoja wina! Ty idioto! Jak mogłeś? Każdej tak robisz? Jesteś najbardziej żałosnym człowiekiem jakiego w życiu spotkałam! Idiota! Zaniosłeś mnie w ustronne miejsce, próbowałeś zgwałcić ale stwierdziłeś, że za mało wypiłam i, że mogę ocknąć się w każdym momencie! Jesteś skończonym frajerem! &#8211; po czym odwróciła się i zaczęła biec w stronę domu.<br />
-Amelia poczekaj! To nie tak jak myślisz! Ja nie chciałem Ci nic zrobić! Źle mnie zrozumiałaś! &#8211; usłyszała jeszcze za sobą głos Roberta.  Nie chciała go słuchać.</p>
<p>- o Boże, Amelio co tobie się stało? &#8211; zapytała Marlena na widok Amelii.<br />
-ten dupek próbował mnie wykorzystać &#8211; Amelia opowiedziała całą historię Marlenie, niemal cały czas płakała.<br />
- wiesz co? Najlepiej zrobisz jak teraz pójdziesz pod prysznic a później położysz się spać. Jutro o tym porozmawiamy- powiedziała Marlena.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/marrzem.wordpress.com/61/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/marrzem.wordpress.com/61/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/marrzem.wordpress.com/61/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/marrzem.wordpress.com/61/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/marrzem.wordpress.com/61/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/marrzem.wordpress.com/61/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/marrzem.wordpress.com/61/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/marrzem.wordpress.com/61/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/marrzem.wordpress.com/61/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/marrzem.wordpress.com/61/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/marrzem.wordpress.com/61/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/marrzem.wordpress.com/61/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/marrzem.wordpress.com/61/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/marrzem.wordpress.com/61/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=marrzem.wordpress.com&amp;blog=7589811&amp;post=61&amp;subd=marrzem&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://marrzem.wordpress.com/2009/06/05/2-9-1-nigdy-nie-pij-tego-czego-nie-przygotowales-sobie-sam/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/6a07198eacb857605423f5f557842188?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">jogurtowa</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>2.9 &#8211; Kolejna noc w szpitalu&#8230;</title>
		<link>http://marrzem.wordpress.com/2009/06/03/2-9-kolejna-noc-w-szpitalu/</link>
		<comments>http://marrzem.wordpress.com/2009/06/03/2-9-kolejna-noc-w-szpitalu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Jun 2009 17:00:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rzm</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[noc]]></category>
		<category><![CDATA[samotność]]></category>
		<category><![CDATA[szpital]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://marrzem.wordpress.com/?p=59</guid>
		<description><![CDATA[&#8230; Piotrek się nudził i nie miał nic do roboty, a ciągłe leżenie w łóżko go męczyło. Miał nadzieję wyjść już po 2 dniach, zgodnie z obietnicą doktora. Głowa praktycznie go nie bolała, czuł tylko ból w mięśniach, ale do niego można się było łatwo przyzwyczaić. Gorszy był wewnętrzny, niezidentyfikowany ból. Czegoś mu brakowało, czasami [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=marrzem.wordpress.com&amp;blog=7589811&amp;post=59&amp;subd=marrzem&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8230; Piotrek się nudził i nie miał nic do roboty, a ciągłe leżenie w łóżko go męczyło. Miał nadzieję wyjść już po 2 dniach, zgodnie z obietnicą doktora. Głowa praktycznie go nie bolała, czuł tylko ból w mięśniach, ale do niego można się było łatwo przyzwyczaić. Gorszy był wewnętrzny, niezidentyfikowany ból. Czegoś mu brakowało, czasami był pewien że doskonale wie czego, momentami zaś nie miał kompletnego pojęcia. Zastanawiał się dlaczego Justyny dziś nie było, ale w sumie przychodziła codziennie, nawet gdy był nieprzytomny, on sam nie był pewien czy miałby w sobie tyle zaparcia. Tydzień temu pewnie nie, teraz po prostu brakowało mu jej obecności &#8211; kolejne pytania &#8211; obecności z powodu osamotnienia w szpitalu czy obecności Justyny samej w sobie? Wtedy pomyślał o Amelii &#8211; gdyby Ami się zjawiła, byłby wniebowzięty&#8230; Zaraz potem uświadomił sobie jednak bolesną prawdę &#8211; Ami nie przyjdzie. I poczuł kolejny skurcz w żołądku.</p>
<p>Tej nocy miał dziwne koszmary.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/marrzem.wordpress.com/59/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/marrzem.wordpress.com/59/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/marrzem.wordpress.com/59/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/marrzem.wordpress.com/59/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/marrzem.wordpress.com/59/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/marrzem.wordpress.com/59/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/marrzem.wordpress.com/59/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/marrzem.wordpress.com/59/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/marrzem.wordpress.com/59/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/marrzem.wordpress.com/59/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/marrzem.wordpress.com/59/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/marrzem.wordpress.com/59/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/marrzem.wordpress.com/59/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/marrzem.wordpress.com/59/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=marrzem.wordpress.com&amp;blog=7589811&amp;post=59&amp;subd=marrzem&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://marrzem.wordpress.com/2009/06/03/2-9-kolejna-noc-w-szpitalu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/8dc8820e7d03e9cfef92eb7ad4aff4fe?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">rzm</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>sru tu tu tu majtki z drutu.</title>
		<link>http://marrzem.wordpress.com/2009/06/03/sru-tu-tu-tu-majtki-z-drutu/</link>
		<comments>http://marrzem.wordpress.com/2009/06/03/sru-tu-tu-tu-majtki-z-drutu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Jun 2009 12:39:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>jogurtowa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://marrzem.wordpress.com/?p=56</guid>
		<description><![CDATA[Witam, przypominam o zbliżającym się terminie napisania kolejnej części naszej powieści. W razie nie wywiązania się z zadania, nałożone zostaną sankcje typu: obcięcie kciuka/stopy/kolana*, kary pieniężne w kwotach 100PLN/100$/100€*, kary aresztu domowego w dniach/miesiącach/latach*. O dodatkowe kary umowne proszę pytać bezpośrednio u wydawcy tegoż upomnienia. Z góry dziękuję za uwagę i proszę o postępowanie zgodne [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=marrzem.wordpress.com&amp;blog=7589811&amp;post=56&amp;subd=marrzem&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Witam, przypominam o zbliżającym się terminie napisania kolejnej części naszej powieści. W razie nie wywiązania się z zadania, nałożone zostaną sankcje typu: obcięcie kciuka/stopy/kolana*, kary pieniężne w kwotach 100PLN/100$/100€*, kary aresztu domowego w dniach/miesiącach/latach*. O dodatkowe kary umowne proszę pytać bezpośrednio u wydawcy tegoż upomnienia. Z góry dziękuję za uwagę i proszę o postępowanie zgodne z regulaminem zaakceptowanym w początkowych fazach współpracy.</p>
<p>z poważaniem:<br />
ΜЛŖįÕĽ Ŀ.<br />
* niepotrzebne skreślić.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/marrzem.wordpress.com/56/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/marrzem.wordpress.com/56/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/marrzem.wordpress.com/56/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/marrzem.wordpress.com/56/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/marrzem.wordpress.com/56/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/marrzem.wordpress.com/56/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/marrzem.wordpress.com/56/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/marrzem.wordpress.com/56/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/marrzem.wordpress.com/56/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/marrzem.wordpress.com/56/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/marrzem.wordpress.com/56/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/marrzem.wordpress.com/56/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/marrzem.wordpress.com/56/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/marrzem.wordpress.com/56/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=marrzem.wordpress.com&amp;blog=7589811&amp;post=56&amp;subd=marrzem&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://marrzem.wordpress.com/2009/06/03/sru-tu-tu-tu-majtki-z-drutu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/6a07198eacb857605423f5f557842188?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">jogurtowa</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>2.8 &#8211; Avanti</title>
		<link>http://marrzem.wordpress.com/2009/05/27/2-8-avanti/</link>
		<comments>http://marrzem.wordpress.com/2009/05/27/2-8-avanti/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 27 May 2009 11:18:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>jogurtowa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[alkohol]]></category>
		<category><![CDATA[Amelia]]></category>
		<category><![CDATA[Avanti]]></category>
		<category><![CDATA[blondyn]]></category>
		<category><![CDATA[brunet]]></category>
		<category><![CDATA[butik]]></category>
		<category><![CDATA[Marlena]]></category>
		<category><![CDATA[ojciec]]></category>
		<category><![CDATA[Piotrek]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[Płacz]]></category>
		<category><![CDATA[Robert]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://marrzem.wordpress.com/?p=54</guid>
		<description><![CDATA[Amelia własnie wychodziła do pracy kiedy rozległ się dźwięk jej telefonu. Szybko zaczęła przeszukiwac swoją torbę z nadzieją, że dzwoni  wczorajszy nieznajomy. Na wyświetlaczu migał napis &#8216;tata dzwoni&#8217;. Odebrała. - Amelia? Amelia, co się z Tobą do cholery dzieje? Słyszysz mnie, halo!? Amelia? &#8211; usłyszała w słuchawce głos ojca. -Tak, tato, żyję, zatrzymałam się u [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=marrzem.wordpress.com&amp;blog=7589811&amp;post=54&amp;subd=marrzem&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Amelia własnie wychodziła do pracy kiedy rozległ się dźwięk jej telefonu. Szybko zaczęła przeszukiwac swoją torbę z nadzieją, że dzwoni  wczorajszy nieznajomy. Na wyświetlaczu migał napis &#8216;tata dzwoni&#8217;. Odebrała.<br />
- Amelia? Amelia, co się z Tobą do cholery dzieje? Słyszysz mnie, halo!? Amelia? &#8211; usłyszała w słuchawce głos ojca.<br />
-Tak, tato, żyję, zatrzymałam się u koleżanki, wiesz? Chciałam do Ciebie wcześniej zadzwonić ale byłeś poza zasięgiem &#8211; skłamała.<br />
- U jakiej koleżanki? I gdzie ty się podziewasz? Kiedy wrócisz?<br />
- u Marleny, pamiętasz opowiadałam Ci kiedyś o niej? Właśnie niedawno znalazłam sobie pracę w butiku z ubraniami i wydaje mi się, że szybko nie wrócę &#8211; oczywiście ojciec nigdy nic nie słyszał o żadnej Marlenie.<br />
- dobrze Amelio, nie będę ingerować w twoje plany, jednak pamiętaj, że w domu jesteś zawsze mile widziana &#8211; zrobił chwilę przerwy po czym dodał &#8211; Amelio, ja chciałem cię przeprosić za tamten wieczór. Popsułem ci urodziny i chyba randkę. Przepraszam. Aha! Nie wiem czy słyszałaś, Piotrek próbował cię odnaleźć i miał wypadek.<br />
- tak, słyszałam tato. Wiesz może w którym szpitalu leży? Albo chociaż jak się czuje? &#8211; Amelia miała już łzy w oczach.<br />
- słyszałem, że leżał w śpiączce ale jakiś czas temu wybudził się. Pewnie niebawem wróci ze szpitala. Amelio..<br />
- tato, ja już muszę kończyć, pa &#8211; rozłączyła się  i wybuchła płaczem.<br />
Ten dzień w pracy ciągnął się niemiłosiernie. Gdy wychodziła z butiku po raz kolejny rozległ się dzwonek telefonu. Tym razem na wyświetlaczu widniał numer którego nie znała.</p>
<p>- Amelia? &#8211; nie czekając na odpowiedź, mówił dalej &#8211; hej, tutaj Robert, poznaliśmy się wczoraj,<br />
- no tak tutaj Amelia. &#8211; powiedziała<br />
- właśnie znalazłem Twój numer i pomyślałem sobie czy miałabyś chwilę czasu, żeby gdzieś dzisiaj na przykład wyjść? &#8211; zapytał nieśmiało.<br />
-rozumiem, że miałabym wyjść z tobą? &#8211; zachichotała Amelia.<br />
- no właśnie o to miałem zapytać. Pizzeria Avanti o 18?<br />
- pasuje. W takim razie do zobaczenia. -odłożyła słuchawkę. W prawdzie nie miała ochoty spotykać się z Robertem ale z dwojga złego wolała wyjście na pizzę niż siedzenie w pustym, dodatku nie swoim mieszkaniu do późna i rozmyślaniu o Piotrku.<br />
Amelia założyła swoje najładniejsze czarne spodnie rurki, które idealnie eksponowały jej pośladki oraz niebieską tunikę, odkrywającą ramiona. Do tego naszyjnik w kształcie serca i czarne balerinki . Wysoko upięła włosy i zrobiła delikatny makijaż.<br />
- oo jakaś ty wystrojona! &#8211; Powiedziała Marlena wchodząc do domu. &#8211; masz dzisiaj jakąś randkę? Mmm ale ty słodko pachniesz. Ty dziewczyno powinnaś być modelką a nie sprzedawczynią!<br />
- oj przestań &#8211; uśmiechnęła się Amelia &#8211; umówiłam się z takim kolegą, poznałam go wczoraj. Nie wiesz może gdzie jest pizzeria Avanti? Umówiłam się tam ale nie wiem dokładnie gdzie to jest.<br />
- uu Avanti, musiałaś trafić na bogatego kolesia, to jeden z najdroższych lokali w naszym mieście. &#8211; stwierdziła Marlena po czym dokładnie wytłumaczyła gdzie znajduje się ta pizzeria.<br />
Amelii udało się trafić na miejsce dzięki wskazówkom Marleny. Dostrzegła go z daleka. Założył czarne jeansy i koszulkę którą wczoraj zakupił. W rękach trzymał różę, domyśliła się, że przyniósł ją specjalnie dla niej. Podeszła do niego od tyłu i zasłoniła mu oczy dłońmi. Ku jej zdziwieniu on, odwrócił się nerwowo, chcąc ją uderzyć, jednak gdy zobaczył, że  to Amelia zrezygnował i zaczerwienił się.<br />
- o bosz, wybacz, ja myślałem, że to jakiś frajer &#8211; podał jej kwiaty- proszę to dla Ciebie, wybaczysz, że prawie cię uderzyłem?<br />
- to chyba ja ciebie powinnam przeprosić, nie powinnam cie zaskakiwać w taki sposób. &#8211; czuła, że się czerwieni &#8211; dziękuję za te kwiaty, są cudne.<br />
Robert objął ją ramieniem i razem weszli do pizzerii.<br />
Marlena miała rację, lokal wyglądał na kosztownie urządzony. Na podłodze znajdował się drewniany parkiet w mahoniowym odcieniu a ściany były pomalowane na krwisty odcień czerwieni. Usiedli obok siebie przy małym stoliku, gdzieś w głębi lokalu. Kelner podał im menu, cenny pizz były trochę wygórowane ale już nie mogła się wycofać. Wybrała jedną z tańszych.<br />
- Amelio, ty tutaj przeprowadziłaś się niedawno? Nigdy wcześniej cię tutaj nie widziałem. &#8211; zapytał Robert<br />
- y tak, przyjechałam tutaj do mojej kuzynki, Marleny &#8211; po raz kolejny skłamała odnośnie Marleny.<br />
- aha, fajnie.Mam nadzieję, że nie wyjdziesz stąd prędko. Odkąd tutaj przyjechałaś, jesteś najładniejszą dziewczyną w mieście  &#8211; mówiąc to Robert objął ją i bawił się ramiączkiem jej tuniki &#8211; a nie! Najładniejszą jaką kiedykolwiek  w życiu widziałem!<br />
- ojej przestań, przez ciebie się czerwienię, jestem już prawie jak te ściany &#8211; zaśmiała się nerwowo. W tym czasie kelner przyniósł ich zamówienia. W czasie gdy zajadali się pizzą rozmawiali głównie o przeszłości, o szkole, maturze, rodzeństwie. Amelia w tym czasie dowiedziała się, że rodzice Roberta jakiś czas temu otworzyli pizzerię w której właśnie się znajdowali.<br />
- może napijesz się drinka? &#8211; zaproponował brunet &#8211; ja stawiam, nie przejmuj się.<br />
- w takim razie bardzo chętnie &#8211; uśmiechnęła się Amelia.<br />
W tym czasie rozległ się dźwięk telefonu Roberta.<br />
- przepraszam cię na moment &#8211; powiedział po czym odszedł kilka stolików dalej.<br />
- poczekasz tutaj na mnie chwilkę? Muszę coś załatwić na zewnątrz, wracam dosłownie za 2 minutki.<br />
Amelia dostrzegła przez szybę jakiegoś blondyna, który dawał pieniądze Robertowi. Uznała, że nie ma w tym nic dziwnego, więc spokojnie czekała aż wróci.<br />
- no, już jestem, jaki jest twój ulubiony drink? &#8211; zapytał, chowając do kieszeni zwitek 50 złotowych banknotów.<br />
- najbardziej lubię mohito &#8211; powiedziała<br />
- ok, w takim razie ja pójdę na chwilkę do łazienki a później zamówię drinki i obiecuję, że to jest ostatni raz kiedy zostawiam cię dzisiaj samą &#8211; uśmiechnąl się o odszedł w stronę wc.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/marrzem.wordpress.com/54/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/marrzem.wordpress.com/54/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/marrzem.wordpress.com/54/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/marrzem.wordpress.com/54/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/marrzem.wordpress.com/54/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/marrzem.wordpress.com/54/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/marrzem.wordpress.com/54/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/marrzem.wordpress.com/54/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/marrzem.wordpress.com/54/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/marrzem.wordpress.com/54/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/marrzem.wordpress.com/54/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/marrzem.wordpress.com/54/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/marrzem.wordpress.com/54/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/marrzem.wordpress.com/54/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=marrzem.wordpress.com&amp;blog=7589811&amp;post=54&amp;subd=marrzem&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://marrzem.wordpress.com/2009/05/27/2-8-avanti/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/6a07198eacb857605423f5f557842188?s=96&#38;d=monsterid&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">jogurtowa</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
