Amelia siedziała na parkingu przed motelem na swojej wysłużonej wazlice i gapiła się w ekran telefonu. Odsłuchała wiadomość głosową od ojca, który ją bardzo przepraszał za wydarzenie które miało miejsce w dniu jej urodzin i prosił aby natychmiast wróciła do domu. Wcale nie miała ochoty tam wracać. Chciala być z Piotrkiem. Próbowała kilkakrotnie skontaktować się z nim jednak za każdym razem słyszła te same słowa automatu: ‘abonet czasowo niedostępny. Na dworze robiło się coraz jaśniej gdy nagle usłyszała czyjś głos:
- hej! Stało się coś? – Amelia odwróciła się, za jej plecami stała grubsza szatynka, ubrana w czerwony top, obficie ukazujący jej pokaźny biust i odsłaniający kilka centymetrów brzucha, skórzane czarne spodnie i buty na kilkucentymetrowych platformach.
- nie – odpowiedziła Amelia poczym wybuchła płaczem. Szatynka podbiegła do niej i przytuliła ją. Siedziały kilka minut bez słowa.
- proszę powiedz mi co Ci się stało! – milczenie przerwała nieznajoma
Amelia ukrywając twarz w dłoniach i nadal szlochając opowiedziała Marlenie, okazało się, że Nieznajoma własnie tak ma na imię, wszystko począwszy od wziyty Piotrka w jej domu.
- no to ładnie – rzekła Marlena – i co ja mam teraz zrobić? Hmm wiesz, ja właściwie teraz jestem w pracy, ale mam jeszcze w sobie na tyle uczuć, że nie mogę Cię tutaj zostawić, chodź – pomogła wstać Ameli z walizki i poprowadziła ją wzdłuż drogi na przystanek autobusowy. Wsiadły to autobusu lini 169 nie odzywając się do siebie, Amelia w tym czasie jeszcze kilka razy próbowała się skontaktować z Piotkiem, jednak nadaremnie, ciągle słyszała znany dobrze tekst. Wysiadły kilka przystanków dalej, szły jeszcze chwilę poczym Marlena powiedziała: – to tutaj, tutaj własnie mieszkam. Ja dzisiaj zrobię sobie wolne, żeby pobyć trochę z Tobą, bo widzę, że nie wyglądasz najlepiej. Stały przed dwupiętrową kamienicą z której wydobywał się nieprzyjemny zapach fekaliów.
- a poinformowałaś swojego szefa, że nie przyjdziesz dzisiaj do pracy? Wiesz, nie chciałabym,żebyś przez moją głupotę została zwolniona, a jak do tej pory nie widziałam, żebyś gdzieś telefonowała albo no wiesz.. – mówiła ciągle płacząc Amelia. Marlena roześmiała się: – oj Dziecinko, nie bądź śmieszna, ha ha ha, wolność tomku w swoim domku, Ha ha ha – zaśmiewała się – ja mam pracę bez szefa i zapewne zarabiam więcej niż jakikolwiek szef! – Amelia dostrzegła rozmazaną czerwoną szminkę na zębach Marleny. – jak to? – zapytała.
- no jak to jak to? Nic nie przychodzi Ci na myśl? Ha ha ha! Zabawna jesteś! – własnie szukała kluczy do swojej kawalerki znajdującej się na parterze.
-czy ty, to znaczy czy ty jesteś yyy, no wiesz.. – plątała się Amelia
- ha ha ha no tak, jestem no wiesz.. Zgadłaś! Jestem no wiesz! – Marlena ciągle śmiała się z niewiedzy Amelii, dla której wszystko nagle stało się jasne, znalazła ją w pobliżu drogi, motelu, jej strój, zachowanie..
Mieszkanie Marleny wyglądało zupełnie inaczej niż Ami się tego spodziewała, przedpokój pomalowany na żywy – widać świeży żółty, prowadził do ogromnej kuchni, urządzonej w nowoczesnym stylu. W sypialni znajdowało się wielkie łóżko a w wielkim salonie równie wielki telewizor.
- Ale tu ładnie – stwierdziła Amelia
- no widzisz, mówiłam Ci, że zarabiem zapewne lepiej niż jakikolwiek szef. – mówiła Marlena nalewając wódki do dwóch wielkich szklanek z grenadyną. – masz drink dobrze Ci zrobi – powiedziała podając Amelii drinka. – chodź poglądamy sobie telewizję, odpręzysz się.
- wiesz, chciałam Ci podziękować, że mnie tutaj przyprowadziłaś, wiesz? Naprawdę, nie wiem co bym zrobiła gdyby nie ty, dziękuję – twarz Amelii przez chwilę wyglądała pogodniej.
- ej no, nie ma za co! Dzięki Tobie mam pretekst, żeby odpocząc sobie od pracy! W ogole tak patrząc na Ciebie, widzę, że jesteś młoda, ładna, może też chciałabyś spróbować? – zapytała Marlena
-ja? Ja jeszcze nigdy, no wiesz – Amelia spuściła wzrok, patrzała na szklankę, która praktycznie była już oprózniona.
- He he no jak chcesz panno No Wiesz, naleję Ci jeszcze drinka a ty włącz tv – powiedziała, po czym poszła do kuchni nalać kolejną porcję alkoholowej mieszanki.
Amelia siedziała i oglądała nudne powtórki seriali, które już widziała kilkakrotnie. Przełączyła na kanał informacyjny, to co zobaczyła na ekranie sprawiło, że oblał ją zimny pot, drżały jej dłonie, znowu zaczęła płakać. Usłyszała głos spikerki telewizyjnej:
- wczorajszej nocy miał miejsce tragiczny wypadek, młody chłopak, mający 3 promile alkoholu we krwi utracił panowanie nad samochodem uderzając w drzewo. Jak poźniej się okazało niejaki Piotrek L., bo tak brzmi imię poszkodowanego, nie posiadał nawet prawa jazdy. Na jego szczęscie tamtejszą rzadko używaną drogą przejeżdżał patrol policji miejskiej ratujący chłopaka. Piotrek obecnie przebywa w szpitalu w stanie śpiączki, jego stan jest stabilny..